UOKiK zbadał sprawę pelletu. To nie zmowa cenowa – skąd więc tak wysokie ceny?

Spis treści:

  1. Dlaczego UOKiK zainteresował się cenami pelletu?
  2. Czy wzrost cen pelletu był wynikiem zmowy cenowej?
  3. Dlaczego pellet tak bardzo podrożał zimą 2025/2026?
  4. Czy coraz większa liczba kotłów na pellet wpływa na ceny paliwa?
  5. Dlaczego ceny dochodziły nawet do 3000 zł za tonę?
  6. Co ustalenia UOKiK oznaczają dla producentów pelletu?

Gwałtowny wzrost cen pelletu i problemy z jego dostępnością zimą 2025/2026 wzbudziły duże emocje wśród użytkowników kotłów. W okresie największego zapotrzebowania ceny pelletu dochodziły nawet do 3000 zł za tonę, a w niektórych miejscach pojawiały się trudności z zakupem paliwa. Tak duże zmiany na rynku doprowadziły do podejrzeń, że producenci lub sprzedawcy mogą sztucznie ograniczać podaż albo wspólnie wpływać na poziom cen.

Sprawą zainteresowało się Ministerstwo Energii, które zwróciło się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o zbadanie sytuacji. UOKiK nie znalazł jednak przesłanek wskazujących na stosowanie praktyk antykonkurencyjnych. Według Urzędu wzrost cen był przede wszystkim konsekwencją znacznie większego zapotrzebowania na pellet przy jednocześnie ograniczonej podaży. Wyjątkowo chłodna zima zwiększyła zużycie paliwa, a możliwości szybkiego zwiększenia produkcji były niewystarczające.

Oznacza to, że wysokie ceny nie były rezultatem zmowy cenowej. Pokazały natomiast znacznie poważniejszy problem strukturalny, popyt na pellet rośnie, podczas gdy ilość dostępnego surowca oraz możliwości produkcyjne nie zawsze zwiększają się w takim samym tempie.

Co ustalił UOKiK w sprawie rynku pelletu?

  • niedobory pelletu rzeczywiście występowały, ale miały charakter lokalny,
  • ceny dochodziły w szczycie nawet do 3000 zł za tonę,
  • nie stwierdzono przesłanek wskazujących na zmowę cenową,
  • głównym problemem był wysoki popyt przy ograniczonej podaży,
  • duże znaczenie miały warunki pogodowe i ograniczona dostępność surowca.
Co ustalił UOKiK w sprawie rynku pelletu?

Dlaczego UOKiK zainteresował się cenami pelletu?

UOKiK zbadał rynek pelletu po tym, jak gwałtowny wzrost cen i lokalne niedobory wywołały podejrzenia dotyczące możliwej zmowy cenowej lub celowego ograniczania podaży. Wniosek o sprawdzenie sytuacji skierowało do Urzędu Ministerstwo Energii.

Skala podwyżek rzeczywiście mogła budzić niepokój użytkowników. Pellet jest paliwem wykorzystywanym do ogrzewania domów, dlatego jego niedostępność w środku mroźnej zimy staje się znacznie poważniejszym problemem niż typowe sezonowe wahania cen produktów. Jeżeli użytkownik korzysta z kotła na pellet, nie może po prostu zrezygnować z zakupu paliwa w reakcji na wzrost jego ceny.

Szczególnie niepokojące były ceny dochodzące nawet do 3000 zł za tonę. Jednocześnie pojawiały się informacje o ograniczonej dostępności granulatu drzewnego. W takich okolicznościach naturalne stało się pytanie, czy niedobór rzeczywiście wynika z sytuacji rynkowej, czy też jest w pewnym stopniu sztucznie wywoływany. Ustalenia UOKiK wskazały jednak na pierwszy z tych scenariuszy. Urząd nie znalazł podstaw pozwalających uznać, że wzrost cen był rezultatem niedozwolonego porozumienia przedsiębiorców.

Czy wzrost cen pelletu był wynikiem zmowy cenowej?

Według UOKiK nie ma przesłanek wskazujących, że wysokie ceny pelletu zimą 2025/2026 były skutkiem zmowy cenowej lub innych praktyk antykonkurencyjnych. Urząd potwierdził występowanie lokalnych niedoborów, ale ich przyczyn upatruje przede wszystkim w mechanizmach popytowo-podażowych.

To istotne rozróżnienie. Wysoka cena produktu nie oznacza automatycznie, że na rynku doszło do niedozwolonego porozumienia. Jeżeli dostępna ilość pelletu jest ograniczona, a jednocześnie bardzo wielu odbiorców chce kupić paliwo w tym samym czasie, naturalną konsekwencją staje się presja na wzrost cen.

UOKiK wskazał, że właśnie taki mechanizm wystąpił na rynku pelletu. Zapotrzebowanie było dużo wyższe niż w poprzednich latach, natomiast po stronie produkcji występowały ograniczenia. W efekcie dostępna podaż nie była w stanie wystarczająco szybko odpowiedzieć na zwiększony popyt.

Urząd przypomniał jednocześnie, że przepisy zabraniają zarówno porozumień cenowych pomiędzy niezależnymi przedsiębiorcami, jak i nadużywania pozycji dominującej przez największych uczestników rynku. W przeprowadzonej analizie nie znaleziono jednak podstaw do stwierdzenia takich praktyk w odniesieniu do omawianej sytuacji.

Dlaczego pellet tak bardzo podrożał zimą 2025/2026?

Główną przyczyną podwyżek był gwałtowny wzrost zapotrzebowania na pellet przy ograniczonej możliwości zwiększenia jego podaży. Szczególnie duże znaczenie miała pogoda. Niskie temperatury powodowały większe zużycie paliwa w gospodarstwach ogrzewanych pelletem, przez co zapasy znikały znacznie szybciej.

W czasie mrozów sytuacja może zmieniać się bardzo dynamicznie. Gospodarstwo domowe, które podczas łagodnej pogody zużywa określoną ilość pelletu, przy znacznym spadku temperatur potrzebuje go więcej. Jeżeli podobna sytuacja dotyczy jednocześnie dużej liczby użytkowników kotłów, całkowity popyt może gwałtownie wzrosnąć.

Produkcji pelletu nie można natomiast zwiększyć z dnia na dzień w takim samym tempie. Zakłady mają określone moce produkcyjne i są uzależnione od dostępności odpowiedniego surowca. W efekcie w okresie największego zapotrzebowania powstała nierównowaga, kupujących było więcej, natomiast dostępna ilość paliwa była ograniczona. UOKiK uznał więc, że w takich warunkach wzrost cen był rynkową konsekwencją ograniczonej podaży i bardzo wysokiego popytu, a nie dowodem na wspólne ustalanie cen przez przedsiębiorców.

Dlaczego pellet tak bardzo podrożał zimą 2025/2026?

Czy coraz większa liczba kotłów na pellet wpływa na ceny paliwa?

Tak, UOKiK wskazał zastępowanie kotłów węglowych urządzeniami zasilanymi pelletem jako jeden z czynników zwiększających presję popytową na rynku. Im więcej gospodarstw wykorzystuje pellet jako podstawowe źródło ogrzewania, tym większa ilość paliwa jest potrzebna w każdym sezonie.

Nie jest to problem podczas stabilnego wzrostu rynku, jeśli jednocześnie odpowiednio zwiększa się podaż. Trudności pojawiają się wtedy, gdy liczba użytkowników rośnie szybciej niż możliwości produkcyjne lub dostępność surowca.

Każdy nowy kocioł oznacza bowiem kolejne gospodarstwo potrzebujące pelletu przez wiele kolejnych sezonów. Nie jest to więc wyłącznie jednorazowy wzrost popytu związany z zakupem urządzenia. Po jego instalacji powstaje stałe, powtarzające się zapotrzebowanie na paliwo.

W czasie łagodnej zimy zwiększony popyt może pozostawać mniej widoczny. Długa i chłodna zima pokazuje jednak rzeczywistą skalę zapotrzebowania, ponieważ urządzenia pracują intensywniej i zużywają więcej paliwa.

Dlaczego ceny dochodziły nawet do 3000 zł za tonę?

Cena dochodząca do 3000 zł za tonę była efektem wyjątkowo napiętej sytuacji w szczycie sezonu, gdy część odbiorców pilnie potrzebowała opału, a dostępność pelletu była lokalnie ograniczona. Nie oznacza to, że taka cena obowiązywała na całym rynku. UOKiK wskazywał właśnie na lokalny charakter niedoborów.

Ma to duże znaczenie dla prawidłowej interpretacji sytuacji. Cena występująca w najbardziej napiętym momencie i w określonych miejscach nie powinna być automatycznie traktowana jako standardowa cena pelletu w całej Polsce.

Jednocześnie w okresie silnego niedoboru klienci mają mniejsze możliwości odłożenia zakupu. Jeśli pellet jest podstawowym paliwem dla kotła, użytkownik musi uzupełnić zapas niezależnie od bieżącej sytuacji cenowej. W połączeniu z niewielką liczbą dostępnych ofert może to prowadzić do bardzo wysokich cen w konkretnych punktach sprzedaży.

Co ustalenia UOKiK oznaczają dla producentów pelletu?

Ustalenia UOKiK zdejmują z producentów i sprzedawców ogólne podejrzenie, że gwałtowne podwyżki były rezultatem niedozwolonego porozumienia cenowego. Analiza Urzędu wskazała przede wszystkim na problemy związane z podażą, popytem, pogodą oraz dostępnością surowca.

Nie oznacza to oczywiście, że rynek przestaje podlegać kontroli. UOKiK przypomniał, że zakazane pozostają zarówno porozumienia ograniczające konkurencję, jak i nadużywanie pozycji dominującej. Jeżeli pojawiłyby się przesłanki wskazujące na takie działania, mogłyby one stanowić podstawę do interwencji.

W kontekście wydarzeń zimy 2025/2026 kluczowe jest jednak coś innego. Problem rynku pelletu okazał się bardziej złożony niż proste założenie, że „ktoś podniósł ceny”. Wzrost kosztów dla konsumenta był końcowym rezultatem szeregu zjawisk zachodzących w całym łańcuchu dostaw.

Źródło: magazynbiomasa.pl

Centrum wiedzy

Sprawdź również: